Bitwa pod Filipowem — Huta 5 przy Filipowie i Rospudzie

1656–1668

Bitwa pod Filipowem

Potop: spalony Filipów, stratowane wsie, Czarne z trzydziestu włók spada do czterech.

O co chodziło w 1656

Od 1655 przez Rzeczpospolitą przechodziła wojna ze Szwecją — w źródłach i pamięci: potop. Na Litwie i w Koronie walczono też z Moskwą; elektor brandenburski, władca Prus Książęcych, związał się ze Szwedami. Dla tego kąta Suwalszczyzny liczy się granica: Filipów i Przerośl leżą tuż przy niej. Po stronie pruskiej — Olecko, Gołdap, Ełk. Armie mogą uderzyć stąd w głąb Prus albo, od zachodu, wpaść w starostwo filipowskie.

Wojna nie była „o ideę” dla wsi nad jeziorem. Szło o żołd, o tabory, o kto trzyma mosty i magazyny — i o to, czy chorągwie stojące przy granicy zdążą się wyżywić, zanim przeciwnik przyjdzie z drugiej strony żółtej linii na mapach.

Gosiewski i Prostki

Dowódcą dywizji litewskiej w tym odcinku był Wincenty Aleksander Korwin Gosiewski (ok. 1620–1662): hetman polny litewski (od 1654) i podskarbi wielki litewski (od 1652) — najwyższe urzędy wojskowe i skarbowe Wielkiego Księstwa, które wtedy łączył w jednej osobie.

8 października 1656 pod Prostkami (dziś powiat ełcki, po stronie ówczesnych Prus / dziś Warmia-Mazury) jego wojsko — litewskie, zaciężne i posiłki tatarskie — rozbiło oddziały brandenbursko-szwedzkie oraz jazdę Bogusława Radziwiłła. Radziwiłł dostał się do niewoli. To zwycięstwo otworzyło drogę do zagonów w pasie granicznym; Tatarzy odeszli potem w swoją stronę, z łupem i jasyrem. Hetman został z osłabioną armią — i z przekonaniem, że przeciwnik jest w odwrocie.

Dlaczego koło Filipowa

Filipów leżał na królewskiej drodze między Litwą a Prusami: miasto w klinie starostwa, przy granicy, z mostami i przeprawami. Stąd blisko do Prostek i Ełku — i stąd widać, skąd może wrócić uderzenie. Po Prostkach Gosiewski rozłożył obóz właśnie tu: blisko granicy, na której właśnie wygrał.

Dwa tygodnie później, 22 października 1656, od zachodu — od strony pruskiej — nadciągnęły połączone siły szwedzko-brandenburskie (m.in. Gustaw Otto Stenbock, Jerzy Fryderyk Waldeck). Zaskoczyły obóz. To jest bitwa pod Filipowem.

Bitwa

W październiku 1656 pod Filipowem wojska szwedzko-brandenburskie zaskoczyły obóz Wincentego Aleksandra Korwin Gosiewskiego, hetmana polnego i podskarbiego wielkiego litewskiego. Po Prostkach rozłożył się tu obozem i nie zdążył ocenić, jak szybko nadciąga koalicja. Uderzyli o świcie od zachodu, od granicy pruskiej. Walka szła o mosty i przeprawy; litewską piechotę zmiażdżyła artyleria i ogień muszkietów. Tatarzy odeszli z pola, tabory wpadły w panikę. Gosiewski uchodził ku Grodnu. Suwalszczyzna została na łasce pogoni.

Dla tego kąta skutek jest konkretny. Filipów — drewniane miasto — spłonął niemal doszczętnie. Wojska przeszły przez Czarne, Zusno i Laski. Pola stratowano, inwentarz zabrano. Po bitwie przyszło „morowe powietrze”. Kościół parafialny i zbór giną razem z domami; ośrodek Braci Polskich i tak już słabł od oddania starostwa w 1623. Sejm 1658 każe arianom nawrócić się albo wyjechać — to uchwała Rzeczypospolitej, nie spis nazwisk z Filipowa. Najbliższa droga na zachód biegła stąd za granicę pruską.

Zaludnienie padało już wcześniej: zaraza 1624–1626, wielki pożar Filipowa w 1639. Około 1650 szacuje się jeszcze kilka tysięcy mieszkańców w okolicy — potem cisza przed katastrofą. W 1657 w metrykach Filipowa zanotowano zaledwie trzy chrzty. Przy 418 chrztach z 1616 widać skalę upadku.

Lustracja 1661 mówi sucho o Czarnem: z trzydziestu osiadłych włók zostają cztery. Reszta to pustki. Wieś, która miała dwadzieścia kilka rodzin, kurczy się do garstki. Ponowne zasiedlanie ciągnie się do końca XVII wieku. Około 1700 ludność okolicy to wciąż rzędu tysiąca–dwóch — daleko od szczytu sprzed wojen. W opustoszałych miasteczkach regionu pojawiają się kupcy żydowscy; handel wraca wcześniej niż pełna odbudowa wsi. Kolejny cios to dżuma 1709–1711 na Suwalszczyźnie.

Żołd, konfederacje i pustki we wsiach

Klęska pod Filipowem nie kończy tej historii. Po latach wojen — z Chmielnickim, Moskwą i Szwecją — skarb Rzeczypospolitej był pusty. Żołd nie przychodził od lat. Długi wojska liczono w dziesiątkach milionów złotych. Hetmani i magnaci, w oczach chorągwi, „opływali w dostatki”, a szeregowi głodowali.

Dwór Jana Kazimierza chciał też przeprowadzić elekcję następcy jeszcze za życia monarchy (vivente rege). Spór o zapłatę stał się sporem o to, kto rządzi skarbem i królewszczyznami.

W 1661 wojsko litewskie zawiązało Związek Braterski (marszałkiem został Kazimierz Chwalibóg Żeromski). W Koronie powstał równoległy Związek Święcony. Zamiast iść na Moskwę, skonfederowani brali „zaległy żołd” z królewszczyzn. Królewskie wsie i folwarki — także na Litwie — płaciły za pusty skarb.

Gosiewski — ten sam hetman polny i podskarbi wielki litewski, który w 1656 uchodził spod Filipowa — został przez żołnierzy posądzony o sprzyjanie dworowi. W 1662 w Wysokim Litewskim skonfederowani go zamordowali. Zginął też podskarbi litewski Kazimierz Żeromski — inny człowiek niż marszałek związku, zbieżność nazwisk. Nieopłacona armia zjadała własne dowództwo; wsie w starostwie zostawały z lustracją pustek.

Te niepokoje otworzyły drogę do rokoszu Lubomirskiego (1665–1666). Jan Kazimierz abdykował w 1668.

Huta, której jeszcze nie ma na tej osi jako zwartej wsi, rodzi się w krajobrazie po tej katastrofie: w klinie między spaloną okolicą a lasem, nad jeziorem, które już zaczyna zwać się Rospudą.

Rycina i mapy